
Magdalena Fręch zaprezentowała występ, o którym będzie się mówić przez długie lata. W meczu, który wydawał się już przegrany, polska tenisistka dokonała cudownego powrotu, pokonując Arynę Sabalenkę i wprawiając tenisowy świat w osłupienie, a kibiców w całej Polsce w euforię.
Znajdując się pod ogromną presją i w trudnym położeniu, Fręch nie zamierzała się poddać. Punkt po punkcie odrabiała straty, odnajdując nową energię, lepszy timing i niezachwianą wiarę w zwycięstwo. Gdy momentum zaczęło przechodzić na jej stronę, niedowierzanie na trybunach szybko zamieniło się w głośny entuzjazm.



